wtorek, 29 lipca 2014

Samuel Beckett - sztuka i smutek

Zastanawiałam się o kim lub o czym napisać swój pierwszy wpis. Mam mnóstwo tematów w głowie, ale ten pierwszy jest bardzo ważny, nie powinien być o byle czym, lub byle kim. Postanowiłam wybrać Samuela Becketta - jednego z moich ulubionych dramaturgów, prozaików i eseistów. 

/Samuel Beckett in Nothing Hill, art. Alex Martinez/

Trochę o jego biografii... 
Urodził się 13 kwietnia 1906 roku w na przedmieściach irlandzkiego Dublina, w Foxrock, zmarł 22 grudnia 1989 roku w Paryżu. Był studentem filologii romańskiej w Trinity College, następnie również wykładowcą. W 1969 roku otrzymał literacką Nagrodę Nobla, której nie odebrał osobiście ze względu na depresje, do której najprawdopodobniej doprowadziła śmierć ojca w 1933, oraz domowa atmosfera jaka panowała w domu od wczesnych lat jego młodości. Z tego też powodu przeprowadził się do Paryża, gdzie spędził resztę swego życia. Jest jednym z twórców teatru absurdu.

Jego utwory są bardzo pesymistyczne, skupione na tematyce życia, śmierci, przemijania. Beckett w nich podkreśla bezsens ludzkiej egzystencji.

Utwory Becketta:
Katastrofa
Sztuka bez Aktu (z butelką)
Whoroscope (1930)
Proust (1931)
Sen o kobietach pięknych i takich sobie (1932)
Murphy (1938)
Watt (1953)
Molloy (1951)
Malone umiera (1951)
Nienazywalne (1953)
Czekając na Godota (1952)
Końcówka (1957)
Ostatnia taśma Krappa (1959)
Szczęśliwe dni (1961)
Komedia (1964)
Oddech (1970)
Nie ja (1973)
także nowele (polskie wydanie 1973)
Kroki (1976)
Towarzystwo (1980)

Wiele z jego dzieł było wystawianych w teatrach na całym świecie, również w Polsce. Sama miałam okazję zobaczyć "Szczęśliwe dni", oraz "Końcówkę" w Teatrze Polskim w Warszawie. Nie są to utwory łatwe, dlatego jeśli planujecie obejrzeć sztukę, czy po prostu przeczytać coś Becketta, osobiście polecam bardzo się na tym skoncentrować, ponieważ łatwo przeoczyć najważniejszy przekaz. Poza tym, są to utwory ciężkie, depresyjne, skłaniające do myślenia o sensie życia. 

Mnie Beckett bardzo wzrusza. Pierwszy raz przeczytałam krótki dramat "Kołysanka" już ponad 10 lat temu, od tamtej pory pochłonęłam chyba wszystkie jego utwory. Szczególnie polecam "Czekając na Godota", "Szczęśliwe dni" i "Końcówkę". To są moje ulubione, ale może Was bardziej zainteresują inne?

Jeśli planujecie czytać Becketta w polskim tłumaczeniu, wybierajcie tylko tłumaczenia Antoniego Libery. Tutaj zdradzę, że Libera również należy do czołówki moich ulubionych twórców, ale o nim będzie kiedyś osobny wpis ;) Libera znał Samuela Becketta i wiele czasu poświęcił na badanie jego twórczości, dlatego potrafi w świetny sposób odnieść charakter jego dzieł.

http://www.beckettfoundation.org.uk/ 

"Wszyscy rodzimy się szaleni. Niektórzy już tacy pozostają."
Samuel Beckett, "Czekając na Godota"



2 komentarze:

  1. Jego tworczosci nie znalam, dzieki Tobie moglam ja sobie choc troche przyblizyc :))

    OdpowiedzUsuń
  2. Dzięki miło mi :* naprawdę gorąco polecam :) można powiedzieć, że odmienił moje postrzeganie rzeczywistości ;)

    OdpowiedzUsuń